Wycieczka do oceanarium

W związku z planowanym przez nas założeniem akwarium dnia 28 stycznia udaliśmy się na wycieczkę do oceanarium. Było tam dużo ciekawych ryb słono i słodkowodnych, a nawet parę gadów. Oprowadzała nas miła pani, która ciekawie opowiadała nam o zwyczajach rozmaitych ryb i gadów.
Wszystkie rybki były wspaniałe, ale nam szczególnie spodobały się najeżki, mureny,piranie mięsożerne oraz ukwiały.
Jednak na szczególną uwagę zasłużyła sobie rybka, która przez jedną osobę z naszej grupy została nazwana iFish(gurami olbrzymie).
Była bardzo towarzyskim stworzeniem. Jej ulubionym zajęciem było pływanie za palcem wodzącym po szybie akwarium. Po obejrzeniu wszystkich okazów chcieliśmy się dowiedzieć jakie rybki będziemy mogli hodować w naszym akwarium.
Pomógł nam w tym jeden z pracowników oceanarium. Zaproponował nam parę gatunków ryb, które przetrwają bez grzałek, filtrów, itp. Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy. Po mile spędzonym czasie musieliśmy wracać. Wycieczka bardzo nam się podobała i mamy nadzieje, że uda nam się założyć dobre akwarium.

Organizm i środowisko - czynniki szkodliwe

Jaki wpływ mają ścieki na organizmy żyjące w zbiornikach wodnych? Czy produkty codziennego użytku takie jak mydło, szampon czy płyn do mycia naczyń szkodzą innym stworzeniom? Postanowiliśmy o odpowiedzieć na te pytania. Jak zwykle podzieliliśmy się zadaniami. Mateusz i Kamil sprawdzali co się stanie płatkami kwiatów pod wpływem dwutlenku siarki. Kasper badał wpływ ścieków na rozwielitki, a Dawid sprawdzał czy tlenek azotu ma wpływ na wzrost rzeżuchy. Mnie więc pozostało zobaczyć co się stanie z moczarką po zanurzeniu jej w wodzie z płynem domycia naczyń. Wszyscy z zapałem zabraliśmy się do przeprowadzenia doświadczeń. Niestety wyniki naszych badań nie były zbyt radosne. Pod wpływem dwutlenku siarki płatki kwiatów straciły swój piękny kolor. Rzeżucha nie wykiełkowała, a jej ziarenka zmieniły kolor na żółty. Moczarka zwiędła. Po jeszcze kilku dniach po prostu uschła. Biedne rozwielitki nie przeżyły naszego eksperymentu. Teraz wiemy jak niszczycielską moc mają produkty takie jak szampon czy płyn do mycia naczyń. Jak człowiek przestanie dbać o swoje środowisko to wszystkie zwierzęta i rośliny
zaczną wymierać aż w końcu całkowicie znikną z tego świata.

Z wizytą w... krematorium

Chcieliśmy stworzyć firmę, która będzie nietypowa. W naszych głowach zalęgło się krematorium, ale jak ono działa? Na to pytanie szukaliśmy odpowiedzi na szczecińskim Cmentarzu Centralnym (które jest trzecim co do wielkości w Europie), a dokładniej w jedynym zachodniopomorskim krematorium.
Każdemu miejsce to kojarzyło się z ciemną piwnicą, w której jest gorąco, ale jak jest tam na prawdę...

Po wejściu do budynku, nikt nie odczuł wrażenia, że znajduje się w miejscu, gdzie spalono 5000 zwłok. Jako ze przybyliśmy na miejsce 30 minut przed czasem, mieliśmy okazję w sali TV obejrzeć spopielanie zwłok.
W samej sali panowała miła atmosfera. W tle leciała muzyka pogrzebowa, a sam widok palącej się trumny nie był tak przerażający jak się nam wydawało.

Następnie, wraz z "panem przewodnikiem", czyli pracownikiem tego krematorium (praca nie wyrabia charakteru! Ten pan był bardzo miły ;) ),
udaliśmy się do piwnicy, gdzie znajduje się piec. Zobaczyliśmy jak płonie trumna ze zwłokami, jak są one oczyszczane z nie palących się elementów. Na miejscu dowiedzieliśmy się, jakie dokumenty musi wypełnić rodzina zmarłego, aby ciało zostało spopielone.Cała procedura palenia zwłok nie jest taka przerażająca, jak się wydaje...